środa, 6 lutego 2013

ROZDZIAŁ XII

 Następnego dnia rano , wstając jak zwykle wykonałam toaletę poranną i zakładając krótkie szorty oraz luźną koszulkę zabrałam się za porządki . Popcorn , który był w dużej , niebieskiej misce wysypał się , gdy zasnęłam oglądając film . Włączając muzykę na prawie cały regulator zaczęłam sprzątać . Zaczynając od kurzy , skończyłam na odkurzaniu . Oczywiście nie mogło obejść się bez usunięcia pajęczyn z sufitu .
Po prawie 2 godzinach sprzątania wzięłam do ręki scenariusz przedstawienia i analizując go bardzo dokładnie starałam wczuć się w rolę głównej bohaterki Katrin , która tak jak ja nie miała łatwego życiu , ale była bardzo uparta i potrafiła walczyć o swoje marzenia do końca.
Pracując nad swoją rolą w pewnym momencie usłyszałam dźwięk swojego telefonu - Ooo! to Dawid - Mruknęłam pod nosem po czym odczytałam wiadomość od niego : [ Dawid:Przepraszam, ale dziś nie będziemy mogli się spotkać. Za dużo pracy. Wybacz, ale się nie wyrobię. ] Odpisując mu było mi trochę smutno, ale starałam się być wyrozumiała i go zrozumieć: [No cóż . W takim razie spotkamy się jutro , albo gdy znajdziesz dla mnie chwilkę : *] .
Siedząc smutna mówiłam co jakiś czas coś do siebie pod nosem . Hmm .. a może on ma inna ? Może tak jak Michał chciał się tylko mną zabawić ? Jeśli się dowiem , że mnie zdradził to .. to .. to mu tego nigdy nie wybaczę !
Smutna , a zarazem zła wychodząc z domu udałam się na próbę , o której przez to wszytko kompletnie zapomniałam .
Po 15 minutach byłam już na miejscu . Wchodząc na salę widziałam , jak wszyscy z niecierpliwością czekają na mnie .
-Przepraszam was , że się spóźniłam , ale ... -Nie kończąc Max przerwał mi .
-Nie zapominaj o próbach . Wiesz , że jesteś moją ostatnią deską ratunku ? Bez Ciebie nie damy rady , a jeżeli będziesz się spóźniać , to.. to całe przedstawienie szlak trafi o nic z tego nie będzie . -Patrząc na mnie czułam przeszywające mnie spojrzenia wszystkich ludzi .
-Tak , oczywiście . To się więcej nie powtórzy . -Odparłam chcąc wyjść z tej sytuacji z  twarzą . Wchodząc na scenę nagle zorientowałam się , że mój scenariusz został w domu. O nie .. ! To był mój koniec . Spoglądając na Max'a, który nie miał humoru , niepewnie podeszłam do niego.
-Max ... słuchaj mam problem . -Odparłam
-Tylko nie mów mi , że .. -Nie kończąc wiedział po mojej minie o co chodzi . -Masz szczęście , że mam kilka kopii zapasowych . -Powiedział po czym dając mi jedną z nich pogonił mnie na scenę .
-Dziękuję . -Rzuciłam przez ramię , optymistycznie uśmiechając się .

Starając skupić się na tym co dzieje się na scenie i wczuć się w swoją rolę widziałam uśmiech na twarzy Max'a . Najwyraźniej cieszył się i to bardzo , że go nie zostawiłam go samego z tym wszystkim .

Po 3 godzinach próby wszyscy zaczęli rozchodzić się do swoich domów . I ja też . Wychodząc z sami zaczęłam strasznie tęsknić za Dawidem .
-Julia , Julia , zaczekaj !
Zawołał głos za mną . Odwracając się myślałam , ze to Dawid , lecz moim oczom ukazał się Max .
-Słuchaj , przepraszam Cię za to , że byłem taki surowy, no ale wiesz .. Myślałem , że się rozmyśliłaś . -Powiedział delikatnie uśmiechając się .
-No czyś ty zwariował ? -Odparłam śmiejąc się . -Przecież obiecałam , że Cię samego nie zostawię , więc dotrzymam obietnicy . -Pocieszając go uniosłam swoje kąciki ust do góry tak , że w moich policzkach utworzyły się małe dołeczki .
-No tak , ale wiesz ...
-Przestań ! Nie zrobiłabym Ci takiego świństwa .
-To dobrze . -Odparł po czym nieśmiało uśmiechnął się . -A może dałabyś się zaprosić na obiad ? Tutaj niedaleko jest świetna , mała restauracja . Serwują tam wyśmienitą pizze .
-Wiesz chętnie , ale muszę wracać do domu . Może innym razem . -Powiedziałam . -Ale dziękuję za zaproszenie .
-No cóż . Będę musiał wybrać się z kimś innym .
-Ty ... a co jest między tobą , a tą .. Patrycją ? Chyba tak jej na imię . Prawda ?
-A nic takiego . -Powiedział kręcąc oczami .
-Przestań ściemniać . Przecież widzę . Zaproś ją na pizze .
-Zwariowałaś ? Ona ze mną nie pójdzie .
-Oj no zaproś ją , albo ja zrobię to za Ciebie . Zobaczysz , nie pożałujesz .
-No dobra . -Powiedział uśmiechając się .
-To w takim razie do jutra . -Odparłam po cym udałam się w stronę domu .

Idąc przez park obserwowałam i podziwiałam ludzi kuso ubranych , mężczyzn uprawiających jogging oraz dzieci bawiące się w piaskownicy . Lato tego roku było wyjątkowo piękne . Jeszcze nigdy nie widziałam tutaj tylu ludzi , albo nie pamiętałam , że kiedyś też ich tutaj tyle było .
Zastanawiając się nad tym w końcu dotarłam doszłam do domu . Wkładając kluczyk do zamka w drzwiach próbowałam go przekręcić , lecz się nie dało . Naciskając na klamkę , okazało się , że drzwi było otwarte , a przecież ja je zamykałam . Hm ... Czyżby wujek byłby już w domu ? Przecież mieli dziś dłużej pracować . Wchodząc do środka rozejrzałam się wokół .
-Wujku ? Jesteś w domu ? -Zawołałam .

-Julka ? Jestem w kuchni . -Odparł wujek udając . Od razu udają się tam byłam lekko zdziwiona  .
-Co ty tutaj robisz ? - Zapytałam z zaciekawieniem .
-A skończyliśmy dzisiaj wcześniej , a ty nie u Dawida ? Mówił , że mieliście się dzisiaj spotkać .
-Tak , mieliśmy , ale napisał mi sms , że macie dużo pracy, i że się nie wyrobi .
-Na prawdę ? Już wczoraj wiedzieli , że wcześniej skończymy , bo ja mam dużo spraw do załatwienia na mieście i przyjechałem do domu tylko coś zjeść . Musisz sobie to z nim wyjaśnić .
-A żebyś wiedział , że zaraz to sobie z nim wyjaśnię .

Biorąc kluczyki od samochodu wsiadłam do niego i nawet nie zapinając pasów udałam się do kawiarni , gdzie często przesiadywał z kumplami.Byłam tak zła i roztrzęsiona , że bałam się poruszać po jezdni . Bałam się , że coś mi odwali , i że spowoduje wypadek .
Po 10 minutach dojeżdżając na miejsce wysiadłam z samochodu. "Żeby go tam nie było , żeby go tam nie było" powtarzałam sobie w myślach . Wchodząc do środka rozejrzałam się wokół . Widząc chłopaków w towarzystwie jakiś dziewczyn , podeszłam do nich .
-Julka ? Co ty tutaj robisz ? -Zapytał Szymon
-Nie widzieliście Dawida ? Muszę z nim pogadać .
-Yt.. nie . -Odparł , lecz ja i tak wiedziałam , że on coś kręci . W końcu  wszyscy wokół mnie okłamywali .
W pewnym momencie dostrzegłam Dawida wchodzącego do kawiarni z jakąś dziunią kuso ubraną i w dodatku wymalowaną tak , że jej tapetę z twarzy trzeba było by zdrapywać szpachelką przed dobry tydzień , lub też czymś innym , bo sama woda na pewno by nie pomogła .
-Dawid ?
-Julka ?
-Sorry stary . -Powiedział Szymon .
-Jak mogłeś ?! -Moje oczy zaszkliły się , a po policzkach zaczęły spływać łzy . -Myślałam , że jesteś inny .... -Mówiąc to wybiegłam z budynku i wsiadając do samochodu od razu ruszyłam .
-Julka ! Zaczekaj ! Kurde , co ja zrobiłem ?

Jadąc , nawet nie patrzałam ile mój licznik wybija kilometrów , ale wiedziałam jedno , że jadę bardzo szybko . Przebijając się przez zatłoczone miasto miedzy dziesiątkami samochodów w pewnym momencie ja jezdnie wyskoczył mi mały , bury pies . Chcąc go ominąć straciłam panowanie nad samochodem i nawet nie wiedziałam kiedy uderzyłam w ogromny słup , który ni stąd ni zowąd pojawił się przede mną . Od razu straciłam przytomność [...]

(w między czasie w kawiarni)
-Dlaczego mi nie napisałeś , albo nie zadzwoniłeś , że ona tu jest ?
-Dawid , nie zdążyłem . Weszła tu zaledwie 2 minuty przed tobą .
-Mam nadzieję, że nic jej nie odwali .
-No miej , nawet nie wiesz jaka była zła , gdy tu weszła .
-Przecież widziałem ...
-Tak widziałeś , ale jej minę jak Cię zobaczyła z inną .Stary dlaczego się z nią nie spotkałeś ? Całymi dniami ona na ciebie czekała , a ty ją miałeś gdzieś .
-Oj przestań ! Skąd mogłem wiedzieć, że tu jest . Chciałem się trochę wyrwać , zabawić . Wiem , że źle zrobiłem . -Mówiąc to Dawid nie wiedział co ma ze sobą zrobić .
-Ty wiesz , że jak coś sobie zrobi to szef Ci tego nie  daruje ?
-Tak wiem ... -odparł mając ogromne wyrzuty sumienia . -Jadę jej szukać .
-Ale gdzie ty chcesz jej szukać ? Przecież ona może być wszędzie .
-To nic ... znajdę ją . -powiedział , gdy nagle w kawiarni rozległa się cisza .
-Ty ... słyszysz to ? -Odparł Szymon wsłuchują się uważnie .
-Ale co ? -Dawid robiąc duże oczy wybiegł z restauracji . -Karetka ?! O Boże ..... Julka!!
-Wsiadaj . Jedziemy za nimi .
Chłopaki wsiadając do samochodu i jadąc za pędzącą karetką po chwili byli już na miejscu . Chcąc przebić się przez tłum ludzi , nagle zatrzymał ich jeden z policjantów .
-Tam nie można!
-Czy nic jej nie jest ?
-Nie . -Odparł policjant . -A wy ? Znacie ją ?
-Tak . Jej wujek jest reżyserem . Pracujemy u niego .
-No to tyle to już wiemy . Powiem wam , że ta  mała miała bardzo dużo szczęścia . Jechać z taką prędkością , jak ona to samobójstwo . Lekarze mówili , że nie obejdzie się bez operacji . Ma pękniętą czaszkę i kilka złamań .. w tym też żebra . Samochód jest całkowicie skasowany , zresztą widzicie sami . Nadaje się jedynie na złom . -Przerwał policjant , po czym dodał po chwili . -Reszty dowiadujcie się od jej wujka , albo w szpitalu . Ja muszę wracać do pracy . -Odparł odchodząc .
-To moja wina . To wszystko moja wina . -Odparł Dawid obwiniając siebie za to , co się stało .
-Przestań . Nie mogłeś przewidzieć tego .
-Stary ! Ona mi zaufała . Poświęciła się dla mnie , a ja ... ja ... ja ją potraktowałem jak szmatę , jak zabawkę , którą pobawię się i rzucę w kąt . Nigdy sobie tego nie wybaczę ! To moja wina! . -Odparł po czym widząc jak karetka zabiera Julkę do szpitala od razu wsiedli do samochodu i pojechali za nimi .
Będąc w szpitalu i czekając na korytarzu , chłopaki czekali na jakieś wieści od lekarzy. W pewnym momencie do szpitala wbiegł wujek Julki .
-Gdzie ona jest ? -Powiedział roztrzęsiony , nie mogąc się uspokoić .
-Właśnie ją operują panie reżyserze .
-Jak to operują ? Czy ktoś mi powie co tu się stało ? -Odparł ze łzami w oczach .
-To moja wina Proszę Pana . Ona mi zaufała , a ja ją zraniłem .
-Przestań ! Nie możesz brać całej winy na siebie . -Wtrącił Szymon .
-Zaufała mi , a ja ... nie miałem dla niej czasu . To wszystko przeze mnie . Może mnie Pan zwolnić . Ja przyjmę każdą karę , byle żeby ona z tego wyszła .
-Że ja ją puściłem . Widziałem jaka była zła . Mogłem ją zatrzymać w domu , żeby się trochę uspokoiła .
Wszyscy obwiniając się za to co się stało czekali z niecierpliwością na korytarzu . Po 8 godzinach długiej i ciężkiej operacji w końcu lekarze przewieźli Julkę do pokoju , gdzie będzie w ciszy odpoczywać przez najbliższe kilka tygodni .
-Panie doktorze proszę mi coś powiedzieć . Jestem jej wujkiem . -Rzekł Henryk witając się z lekarzem .
-Dzień dobry . -Odparł lekarz - No cóż .. Pani Julia miała bardzo dużo szczęścia . To jest po prostu cud , że żyje . Przeszłą bardzo skomplikowaną operacje . Pęknięta czaszka ze wstrząsem mózgu , połamane żebra , ręka , no i oczywiście liczne siniaki , ale proszę się nie martwić . Pańska siostrzenica wyjdzie z tego . Jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo .
-Dziękuję bardzo , a ... czy ja mógłbym ją zobaczyć ?
-Pani Julia jest bardzo zmęczona i teraz jeszcze śpi . Najlepiej będzie dla niej , jak dziś nikt już nie będzie jej przeszkadzał . Tu nic jej nie grozi . Będzie pod stałą opieką lekarzy .
-No dobrze .. w takim razie dziękuję jeszcze raz bardzo mocno . -Odparł Henryk po czym siadając na krześle w poczekalni razem z chłopakami z niecierpliwością wyczekiwali następnego dnia .  

1 komentarz:

  1. Hey, świetny blog :), zapraszam do mnie http://www.daark-princess.blogspot.com/. Bloguje dopiero od wczoraj :) Co powiesz na obserwację za obserwację? :)

    OdpowiedzUsuń